Małopolski Festiwal Smaku oraz konkurs „Gotuj i bloguj po małopolsku” – wrażenia

Moc emocji, świetna zabawa, wspaniali ludzie… Tak mogłabym w kilku słowach streścić weekend 24-25 sierpnia, który miałam okazję spędzić w Krakowie, na Małopolskim Festiwalu Smaku.

Album ze ZDJĘCIAMI znajduje się w na moim fanpage. A film przygotowany przez organizatorów na YT.

W tym roku program festiwalu został wzbogacony o udział blogerów kulinarnych, o czym pisałam w poście „Molekularne perełki miodowo-porzeczkowe”. Zostaliśmy zaproszeni do konkursu „Gotuj i bloguj po małopolsku” na najlepsze danie inspirowane motywem czerwonych krakowskich korali, kuchni regionalnej oraz inspiracji regionalnymi produktami.

Pochwalę się, że udało mi się nie tylko dostać do finału tego konkursu, ale także ten konkurs wygrać! Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu.

Bardzo cieszę się, że moje pomysły spodobały się jury :) Menu typu etno-fusion, inspirowane małopolskim koralem, jakie zgłosiłam do konkursu zatytułowałam: „Koralowy” kawior i galaretka z „koralowych” owoców. W rzeczywistości owo menu było nieco bardziej rozbudowane i prezentowało się następująco:

Przystawka:

molekularne perełki miodowo-porzeczkowe na Rubinie i domowym grahamie

Koralowe kuleczki w postaci perełek z małopolskiego miodu spadziowego, przygotowanego metodą żelifikacji. Podałam je na plasterku szlachetnego polskiego sera długodojrzewającego (Rubinie), o wyrazistym aromacie, owocowym posmaku i lekko pikantnym smaku pochodzącym z nuty ziołowego pieprzu. Kompozycję zwieńczył domowy graham na zakwasie żytnim z pestkami dyni.

Deser:

galaretki z „koralowymi” owocami, podane z ciastkiem czekoladowym

Deser na bazie świeżowyciśniętego soku z porzeczek, żurawiny i owoców goji. Delikatny w konsystencji, dzięki użyciu agaru jako substancji żelującej. Mimo, że lekko dosłodzony małopolskim miodem spadziowym, nadal nieco kwaskowy. Stąd podany został w towarzystwie klasycznych, amerykańskich, brownies typu „chewy” (ciągnących się), uzupełnionych w zamierzeniu o polski akcent – śliwowicę łącką. Niestety tej nie byłam w stanie kupić. Stąd zastąpiłam ją… whiskey.

Nieskromnie przyznam, że czekoladowe ciacha zrobiły furorę wśród degustujących. Upiekłam ich całą blaszkę, więc mogłam śmiało częstować. Chętnych nie brakowało. Od jednego smakosza mojego słodkiego dzieła usłyszałam nawet, że „mogłabym go adoptować” ;)

Kanapeczek zwieńczonych koralowymi perełkami powstało bardzo niewiele, więc trafiły jedynie do jury. Wzbudziły spore zaciekawienie i uśmiech na twarzach członków komisji. A w jury zasiedli:

Anna Starmach – jurorka m.in programu MasterChef

Maciej Koźlakowski – finalista I edycji programu MasterChef

Sylwester Lis – szef kuchni BUKOVINA Terma Hotel Spa

Jacek Szklarek – prezes Slow Food Polska

Zbigniew Kurleto – ekspert kulinarny

Magdalena Grabowska – przedstawiciel Alma Market S.A.

Leszek Horwath – ekspert kulinarny

Magdalena Gdowska – przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego

Nagrodę główną stanowił voucher na weekendowy pobyt w kompleksie BUKOVINA Terma Hotel Spa w Bukowinie Tatrzańskiej wraz z voucherem na wybrane usługi SPA. Poza wypoczynkiem będę miała także możliwość spotkania z Szefem Kuchni hotelu Sylwestrem Lisem i odbycia indywidualnego mini kursu bukowiańskiej kuchni fusion. Ta perspektywa cieszy mnie ogromnie :)

Otrzymałam ponadto upominki od Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego – piękny kubek z grafikami przedstawiającymi regionalne produkty (w końcu je zapamiętam), deseczkę i nóż do serów oraz czerwone korale! A od Partnera Strategicznego wydarzenia – Alma Market S.A duży kosz delikatesów. Wspomnę przy okazji, że sieć Alma Market S.A. podpisała niedawno porozumienie o współpracy z Województwem Małopolskim. Owocem tego porozumienia będzie wprowadzenie regionalnych, małopolskich specjałów do całorocznej sprzedaży w Delikatesach Alma. Będziemy zatem mogli sobie gotować po małopolsku również tutaj, w Poznaniu :)

Wrócę jeszcze do konkursu, który był bardzo miłym, towarzyskim wydarzeniem ze względu świetną atmosferę, pozytywnie zakręconych uczestników, osoby towarzyszące oraz organizatorów. Swój sukces zawdzięczam, nie tylko pomysłowi, ale także osobom, które pomogły mi w moich twórczych zmaganiach. Karmel-itka kilkukrotnie pozwoliła mi skorzystać ze swojej płyty do podgrzania agaru (i jeszcze go pilnowała), Paweł z gotowaniezpasja.plnawlekł nitkę na igłę do korali (w ferworze walki z przygotowaniem całości okazało się to dla mnie trudnym zadaniem), a Marek nawlekł na tę nitkę borwkę brusznicę. Dziękuję!

Ale dość już o moich daniach! Muszę Wam koniecznie napisać jakie super propozycje przygotowali pozostali finaliści. Osobiście byłam oszołomiona propozycją Pawła i Grzegorza z bloga Gotowanie z pasją. Ich szarlotka jarzębinowa z galaretką, dżemem oraz musem jarzębinowo-malinowym i chipsami jabłkowymi z piklami jarzębinowymi zrobiła również wrażenie na jury, które przyznało im II miejsce. Bardzo żałuję, że nie dane mi było spróbować tych smakowitości bo gotowaliśmy w tym samym czasie. Kosztowałam za to krem pomidorowy z kozim serem Karmel-itki, moskole Kasi z Kuchni Katie oraz jagnięce klopsiki, jogurtowe ciasto ze śliwkami i przystawkę Angeliny z dietolog.eu. Wszystko było smaczne i przepięknie podane. O wizualną stronę, nie tylko swojego koktajlu, ale również stroju zadbał Paweł z nanoze.pl. W konkursowej ekipie znalazła się też Adrianna z „Pora coś zjeść„, Ulcik Pa, dotąd znana mi wyłącznie z sieci, a także najmłodsze blogerki: Natalia i Dominika, które otrzymały III-cie wyróżnienie za małopolskie placki ziemniaczane z korbaczem.

Wszystko o czym dotychczas napisałam działo się w niedzielę. Jednakże festiwal oraz dodatkowe atrakcje dla finalistów rozpoczęły się dzień wcześniej. Przesympatyczni organizatorzy zaprosili nas na prelekcję Pani Elżbiety Tomczyk-Miczka (ekspert kulinarny, dziennikarka, autorka książek i przewodników kulinarnych po Małopolsce), która dość swobodnie traktowała o inspiracjach kulinarnych. Wysłuchaliśmy też bardzo merytorycznej prezentacji Pana Leszka Horwatha (z potrawyregionalne.pl) o różnorodności małopolskich produktów regionalnych. Prowadzący zdradził nam także jak te produkty wykorzystywać. Naprawdę warto było posłuchać :)

Mieliśmy ponadto okazję zobaczyć zawodowych kucharzy „w akcji”. W sobotnie przedpołudnie szef kuchni oświęcimskiej restauracji „La Rossa” Sebastian Schrom, przygotował bigos z kapusty charsznickiej z dodatkiem jagnięciny i śliwowicy łąckiej. Następnie swój kulinarny kunszt prezentował Sylwestr Lis – specjalista kuchni molekularnej i jednocześnie szef kuchni BUKOVINA Terma Hotel Spa. Wrażenie zrobił na mnie już sam ubiór – jego i jego towarzyszki. Tylko spójrzcie.

Powstałe dania też trudno zaliczyć do codziennych. Ekipa z Bukowiny przygotowała ravioli z oscypkiem, kurkami, słonecznikiem, cebulką i natką pietruszki. Pierożki podane zostały z rybną espumą, galaretką z czerwonego wina oraz prześlicznie, drobniutko pokrojonymi warzywami. Danie główne stanowiła jagnięcina sous vide i ciecierzyca z molekularnymi dodatkami.

Na koniec czekała na nas część warsztatowa. Maciej Koźlakowski – uczestnik pierwszej edycji programu „MasterChef” zaprosił nas-blogerów do wspólnego przygotowania tradycyjnej podhalańskiej zupy sałacianki. Zupy bardzo zapomnianej, na którą ze zdziwieniem spoglądali przechodnie obserwujący nasze zmagania. Szczególnie na mnie blanszującą sałatę… Przyznam, że zupa mocno mnie (pozytywnie) zaskoczyła. Niebardzo wierzyłam, ze połączenie boczku (!), kefiru, sałaty i ziemniaków może być smaczne. Okazało się jednak fantastyczne, podobnie jak prowadzący – Maciej Koźlakowski, który dał się poznać jako niesamowicie sympatyczna i otwarta osoba.

Małopolski Festiwal Smaku oferował dużo więcej niż tylko atrakcje dla blogerów. Przez dwa dni na krakowskim placu Wolnica unosił się aromat tradycyjnej kuchni. Każdy odwiedzający mógł przypomnieć sobie smaki sprzed lat – zarówno gotowych dań jak i rodzimych produktów.

Na 60-ciu stoiskach piętrzyły się rozmaite miody, wypieki, wędliny i mnóstwo innych smakołyków. Smakołyki te również miały swój konkurs. Więcej o nim przeczytacie na stronach: malopolska.plpotrawyregionalne.pl i jemylokalnie.pl.

Kończąc i podsumowując – udział w Festiwalu stanowił dla mnie świetną zabawę, dostarczył mnóstwo emocji, stworzył pretekst do wyjazdu do Krakowa i spędzenia czasu w miłym towarzystwie Karmel-tki. Pozwolił mi ponadto prawie nie pracować i mocno przybliżył bogactwo kuchni Małopolski. Dla mnie, Wielkopolanki, możliwość spróbowania chleba prądnickiego, kiełbasy lisieckiej czy śląskiego kołocza była nie lada atrakcją! Obym miała więcej takich inspirujących wypraw!

Za udostępnienie zdjęć dziękuję organizatorom, Pawłowi Łukasikowi i Markowi Bielskiemu.

8 komentarzy

    • Dzięki. Wiedziałam, że to borówka! Ale ktoś tam na miejscu powiedział mi, że to żurawina. Nie dyskutowałam bo niestety, nie jestem specjalistką w tym zakresie. Na poznańskich straganach nie spotykam ani borówki, ani żurawiny.

  1. […] 05/09/2013W Matti Sushiw kategorii:*Kulinarne wydarzeniaDrukujPo wczorajszej długiej relacji z Małopolskiego Festiwalu Smaku i konkursu „Gotuj i bloguj po małopolsku”, zaserwuję Wam coś lżejszego. Małą fotorelację z wizyty w restauracji Matti Sushi. Matti […]

Odpowiedz

Twój adres mailowy nie bedzie opublikowany.

*

Możesz użyć języka HTML w postaci takich tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>