Wczoraj pisałam o „wieczorku zapoznawczym” przed V-tym półfinałem BlogerChef’a, czyli warsztatach kuchni azjatyckiej. Dziś będzie już o samym konkursowym gotowaniu. Działo się jak zawsze dużo i w obłędnym tempie. Pogoda nie dopisała, ale przepiękne wnętrza restauracji „Dworek” w Bielsku-Białej trochę tę niepogodę rekompensowały.
Czuję się prawie jak twarz Ole! 😉
Grono finalistów BlogerChef’a uzupełniła Gosia Jaszczyk, autorka bloga tapasdecolores.blogspot.com oraz deseru kokosowego z mango, pistacjami i limonką, który podbił serca jurorów. Spore uznanie zdobyła również azjatycka zupa z ananasa i chili oraz mus z kandyzowanego imbiru jaki zaprezentowała Ania Grzesiak, zdobywczyni drugiego miejsca. Moje zainteresowanie przyciągnęły również ciekawe babeczki Bernadety Jarnot-Maneckiej – z pastą pandanową. Miały śliczny, żywy, zielony kolor i postać bardzo ładnych kwiatuszków.
W czasie obrad jury, uczestników i gości zajął pan Paweł Olkuski, reprezentujący firmę „wine4you”. Poprowadził on mini-prelekcję na temat win, połączoną z degustacją.
A potem Artur, barman z restauracji „Dworek”, wprowadził nas w świat smoothies’ów. Albo „ziuwaksów”, jak nazywa je Mirek Drewniak. Podobno w gastronomii tak nazywa się wszystko co nieokreślone, przemielone i bez wyraźnego kształtu. Nasze smoothies, czyli warzywno-owocowe bezmleczne koktajle, wyraźny miały na pewno smak. W jednych przebijał seler naciowy, w innych burak, w jeszcze innych szpinak lub kiwi. Na koniec powstała wersja składająca się z jabłka i cynamonowej żubrówki. Wyobraźcie sobie jak wszyscy chętnie ją próbowali 😉
Ogłoszenie wyników zakończyło ostatni już półfinał BlogerChef’a. Przed nami Wielki Finał i (mam nadzieję) towarzyszące mu imprezy. Trzymajcie kciuki żeby wszystko się udało tak jak planujemy!