Po pierwszym półfinale BlogerChef’a

Pierwszy półfinał BlogerChef’a za nami! Bardzo miło mi ogłosić, że konkurs okazał się OGROMNYM sukcesem. Wymagał kilku miesięcy solidnych przygotowań, ale było warto :) Wydarzenie udało się rewelacyjnie i spotkało się z bardzo pozytywnym odbiorem. Zarówno uczestników, jak i naszych partnerów oraz innych obserwatorów kulinarnych zmagań blogerów. Zdjęcia ze spotkania można zobaczyć na FB, w albumach:

I półfinał BlogerChef

W barwach Hiszpanii – I półfinał BlogerChef

Gotowanie półfinałowe w Gniewinie (I półfinał)

Wrażenie robił już sam hotel Mistral Sport**** w Gniewinie, gdzie odbywał się półfinał. Wyposażenie stanowisk kuchennych (super sprzęt Kenwood’a, Fiskars’a i DeLongi na profesjonalnych stołach Stalgast’u), część jadalna i kawiarniana trzymały równie wysoki poziom. Mieliśmy też piękną porcelanę z firmy Bogucice oraz słodki poczęstunek od Tomasza Dekera.

Jeszcze przed rozpoczęciem półfinału zostaliśmy zaproszenie do radia KASZEBE, które realizowało audycję na nasz temat. Następnie odwiedziła nas trójmiejska telewizja TTM. Potrzebny był materiał z kimś gotującym, więc bardzo chętnie zajęłam się przygotowaniem migdałowej tarty de Santiago. A następnie chleba z suszonymi pomidorami.

Wykorzystaliśmy go m.in do mini-kanapeczek podczas wieczoru hiszpańskiego, którym rozpoczęliśmy wydarzenie. Po przywitaniu uczestników, przedstawieniu jurorów (Mirka Drewniaka, Jarka Walczyka i Łukasza Fulara) oraz zasad konkursu nadszedł czas na pierwsze wspólne gotowanie. Tematem przewodnim była kuchnia hiszpańska (gościliśmy w końcu w centrum pobytowym reprezentacji Hiszpanii w piłce nożnej podczas EURO 2012). Pod okiem hiszpańskiego szefa kuchni Carlosa Gonzalez Tehera powstawały hiszpańskie tortilla de patatas. Uczestnicy, ich osoby towarzyszące i ja przygotowywaliśmy też rozmaite tapas (głównie z produktów Ole!). Zabawa była przednia. Nikomu nie brakowało pasji i zapału do pracy. A potem ochoty na integrację, co bardzo mnie ucieszyło. Bo na tym właśnie zależało nam jako organizatorom – inspirującym spotkaniu miłośników kuchni, którzy mogą się wiele od siebie nauczyć.

W sobotę rano przystąpiliśmy do półfinałowych zmagań. Zaczęliśmy od małego testu wiedzy kulinarnej. Potem uczestnicy przygotowywali swoje popisowe menu – danie główne i przystawkę lub deser. Mieli na to dokładnie godzinę. Gotowali w dwóch czteroosobowych drużynach. Skład drużyn zmieniał się co rundę. Każdy raz był szefem zespołu, a trzykrotnie członkiem zespołu. Skład grup został ustalony poprzez losowanie, dzień wcześniej.

Jurorzy cały czas czujnie obserwowali poczynania blogerów. Pomagali, podpowiadali, sugerowali lepsze rozwiązania, czasem lekko krytykowali. Konstruktywnie oceniali także gotowe dania, które ja i Marek pośpiesznie fotografowaliśmy w studiu obok. Zdjęcia te trafią do książki BlogerChef’a, którą tworzymy wraz z wydawnictwem MUZA.

Wszystkie danie były przepięknie aranżowane. Uczestnicy bardzo się starali. Zarówno wtedy gdy byli szefami kuchni, jak i wtedy gdy byli członkami zespołu i pomagali innym uczestnikom. Jurorzy oceniali smak potraw, higienę pracy oraz umiejętność kierowania i pracy w grupie. Za działanie na szkodę szefa kuchni można było otrzymać ujemne punkty. Ale do takiej sytuacji nie doszło. Mimo zdenerwowania i nuty rywalizacji uczestnicy potrafili współpracować i bawić się gotowaniem.

Pawstało mnóstwo pyszności. Bardzo smakowały mi m.in. pappardelle z bobem Bartka Usydusa, kurczak z orzechowym pesto Laury Chołodeckiej czy świetne cisto kokosowe Ady Łabendy. Byłam też pod wrażeniem ozdób z karmelu Laury Chołodeckiej, obręczy z ciasta francuskiego Kasi Bartoń, niesamowicie delikatnych gnocchi Kamili Grotowskiej oraz idealnie wypieczonych drożdżowych roladek Joli Perz-Stragi (przepisy blogerów znajdziecie w tym artykule na smaker.pl).

Zmagania blogerów rejestrowała kamera i niezliczona ilość aparatów. Biegałam też z mikrofonem i przeprowadzałam krótkie wywiady z jury, uczestikami oraz sponsorami i osobami towarzyszącymi.

Będziemy je publikować na naszym kanale na YouTube. Tymczasem zapraszam do obejrzenia zapowiedzi konkursu jaka pojawiła się w telewizji TTM.

I pierwszych zdjęć w albumie na FB.

BlogerChef uważam za naprawdę genialny pomysł. Cieszę się, że udało nam się go zrealizować (dziękuję Marku!). Zdaję sobie jednak sprawę, że to jeszcze nie koniec. Przed nami sporo pracy nad kolejnymi półfinałami i wielkim finałem. Oczywiście nie zamierzamy spocząć na laurach! Dołożymy wszelkich starań by kolejne odsłony BC wyszły równie dobrze jak ta pierwsza, w hotelu Mistral Sport w Gniewinie****.

Bardzo dziękuję wszystkim, bez których nie byłoby BlogerChef’a:

firmom: Winiary, Oerlemans, Jan Niezbędny, Ole!, Kenolux, systemowi jakości QAFP

partnerom: hotelowi, wydawnictwu MUZA, firmie Kenwood, De’Longhi, Bogucice oraz

partnerom medialnym: gazecie Nasze Miasto i serwisom: interia.pl, smaker.pl, polska-gotuje.pl, jedzjedz.pl, horeca.pl.

I oczywiście wspaniałym Uczestnikom, których relacje możecie zobaczyć we wpisie w uczestnicy o I półfinale BlogerChef’a.

Ale miło było wszystkim gratulować i wręczać dyplomy!

Ze zwycięzcą – Michałem Staszczykiem

12 komentarzy

Odpowiedz

Twój adres mailowy nie bedzie opublikowany.

*

Możesz użyć języka HTML w postaci takich tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>