Książka „BlogerChef. W sieci przepisów” – moja recenzja

Wiem, wiem. To skandal. Książka „BlogerChef. W sieci przepisów” jest już w księgarniach od ponad tygodnia, a ja jeszcze nic nie napisałam na blogu o moich wrażeniach! Sama się dziwię dlaczego, bo niecodziennie widuję na półce w Empiku książkę nad którą pracowałam kilka dobrych miesięcy, której każdy przepis znam prawie na pamięć i której niemal każde zdjęcie w mniejszym lub w większym stopniu współtworzyłam.

"BlogerChef. W sieci przepisów". I ja.
„BlogerChef. W sieci przepisów”. I ja.

Ale zacznę od początku o książce, bo na pewno nie każdy z Was śledzi mój blog i moje działania. Album „BlogerChef. W sieci przepisów” jest podsumowaniem I edycji konkursu dla blogerów kulinarnych BlogerChef, który trwał od listopada 2012 r. do czerwca 2013 r. Miałam przyjemność go wraz z Markiem Bielskim z Doceń polskie koncepcyjnie opracować i wcielić w życie. Inicjatywa okazała się ogromnym sukcesem. Każdemu spotkaniu w ramach BlogerChefa towarzyszyło mnóstwo pozytywnych emocji. Relacje z tych spotkań znajdziecie w Katergorii: BlogerChef na blogu, a mnóstwo zdjęć w galeriach na facebookowym fanpage BlogerChefa.

Wspomniane pozytywne emocje zostały również przelane na papier. Książka zawiera krótkie wstępy (mojego autorstwa) pokazujące gdzie odbywały się poszczególne półfinały i finał, a także co ciekawego się podczas nich działo (prócz konkursowego gotowania). Miejsca zawsze były wspaniałe (czterogwiazdkowe hotele), a towarzyszące eventy bardzo ciekawe. W Hotelu Mistral Sport przygotowywaliśmy hiszpańskie tortille i tapas, w Zamku Dubiecko bawiliśmy się dziczyzną, w Kudowie Zdroju w kompleksie Verde Montana poznawaliśmy tajniki kuchni molekularnej, w Poziom 511 sekrety baristów, a w Dworek New Restaurant w Bielsku Białej, przewodniczący jury Mirek Drewniak poprowadził warsztaty kuchni azjatyckiej.

Te wspomnienia nie zabierają jednak w książce „BlogerChef. W sieci przepisów” zbyt wiele miejsca. Najwięcej jest w niej przede wszystkim przepisów. Tych konkursowych, które zostały przygotowane przez uczestników, przez nich zaaranżowane, a przez nas (mnie i Marka, ale bardziej Marka) sfotografowane. Myślę, że wielką zaletą naszej książki jest autentyczność zdjęć. Fotografie nie przedstawiają sztucznych tworów wyprodukowanych przez stylistów w studio, które nie mają nic wspólnego z jedzeniem. Nasze zdjęcia przedstawiają dokładnie to, co każdy czytelnik jest w stanie sam przygotować, korzystając z przepisu. Oczywiście, nie oznacza to, że zdjęcia są brzydkie. Absolutnie nie. Blogerzy przepięknie podawali przyrządzane dania, a zdjęcia robiliśmy w każdorazowo budowanym mini-studiu, bardzo dobrym sprzętem. Przyznam, że sama jestem zaskoczona, że tak ładnie wyszły. Podczas „pstrykania” byłam znaczniej mniej pozytywnie nastawiona. Czas nas gonił, lody się rozpływały, światło odbijało nie zawsze tak jak chcieliśmy…  Ale ostateczny efekt jest naprawdę ok. Sami sprawdźcie :)

Książkę bardzo miło się trzyma w ręce. Ma idealny format, twardą oprawę, piękny papier. MUZA zdecydowanie „dała radę” jako wydawca. Jakość „BlogerChef. W sieci przepisów” jest bardzo wysoka, a cena stosunkowo niska. Książka kosztuje 49,90 zł, a na empik.com można ją kupić za 46,49 zł.

"BlogerChef. W sieci przepisów" - idealny pomysł na prezent!
„BlogerChef. W sieci przepisów” – idealny pomysł na prezent!

Myślę, że warto nabyć książkę również dlatego, że zawiera przepisy pasjonatów gotowania, których możemy przynajmniej wirtualnie poznać. Autorami nie są anonimowi zagraniczni kucharze, którzy stosują składniki niedostępne w Polsce. W „Blogerchef. W sieci przepisów” każda receptura ma wskazanego twórcę – blogera, który włożył mnóstwo serca w jej opracowanie. Jest też link do jego bloga + kilka słów o nim. Ponadto każda potrawa opatrzona jest wartością kaloryczną. Dbający o linię będą łatwo mogli znaleźć coś dla siebie. A Ci niedbający będą wiedzieli z czym należy uważać, a co można jeść (niemal) bez ograniczeń.

Podsumowując – mocne strony książki „BlogerChef. W sieci przepisów” to:

- layout; jest bardzo nietypowy, kolorowy, spójny; zbiera same pozytywne recenzje

- wydanie (twarda oprawa, ponad 250 stron, piękny papier)

- ciekawa, unikalna treść na którą składa się ponad 100 przepisów, mini-notki o 30-stu aktywnych polskich blogerach, zdjęcia z półfinałów i finału konkursu, wypowiedzi osób zaangażowanych w inicjatywę, przedstawienie wspaniałych miejsc i najlepszych szefów kuchni

- autentyczność zdjęć – każdy przepis opatrzony jest zdjęciem potrawy przygotowanej przez uczestników podczas konkursu

- wartość kaloryczna przy każdym przepisie – przynajmniej mniej więcej wiemy co jemy. Ponieważ to ja wyliczałam ową kaloryczność za pomocą specjalnego programu dietetycznego, mam dokładny profil żywieniowy każdej potrawy. Gdyby ktoś był zainteresowany chętnie udostępnię te dane.

GORĄCO ZAPRASZAM DO LEKTURY I REALIZACJI PRZEPISÓW Z KSIĄŻKI WE WŁASNEJ KUCHNI!

P.S. A blogerów kulinarnych do współtworzenia kolejnej książki. II edycja BlogerChefa trwa!

Notatka o organizatorach też się pojawiła w książce :)

7 komentarzy

  1. To ja bardzo chętnie zobaczę kaloryczność mojego dania głównego, bo jestem w szoku jaka wartość została podana w książce, nie wiem czy marynata przypadkiem nie została wliczona, mimo iż jej się nie je :D

    Książka jest bardzo ładna :), jest niewiele mniejszych lub większych błędów, ale zawsze się to zdarza :D

    • Została wliczona ponieważ nie sposób określić ile z niej niejako „przeniknie” do dania. Poza tym zapiekasz w marynacie. Jak znam życie wiele osób potraktuje to co zostanie w naczyniu żaroodpornym jako sos.

Odpowiedz

Twój adres mailowy nie bedzie opublikowany.

*

Możesz użyć języka HTML w postaci takich tagów i atrybutów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>