W pierwotnym zamierzaniu miałam upiec piernik z Bazylei (Basler Läckerli), czyli tradycyjne szwajcarskie korzenne ciasto na bazie miodu, migdałów i kandyzowanych skórek owocowych. Próbowałam nawet dość skrzętnie trzymać się pojawiającego się na wielu blogach przepisu, ale po wymieszaniu miodu z mąką i bakaliami otrzymałam… Zlepione grudki mąki, które wołały o więcej płynu. Dołożyłam zatem jajko i trochę jogurtu i wyszło całkiem fajne ciacho! Takie dość suche pierniczki (w przepisie nie ma tłuszczu!), w smaku zupełnie jak takie jasne lukrowane jakie można kupić w sklepie. Najpierw zajadaliśmy je z roztopioną czekoladą, a potem przełożyłam je kremem czekoladowym i powidłami. Pierniczki oczywiście wilgotniały coraz bardziej z każdym dniem. W każdym „stadium” były przepyszne.

- 2 szklanki mąki
- 1 łyżeczka sody
- 1 łyżeczka przyprawy do szarlotki
- 1/2 łyżeczki przyprawy do dań słodkich
- 100 g płatków migdałowych
- 50 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
- 250-g słoiczek płynnego miodu lipowego
- 2 łyżeczki olejku pomarańczowego
- 1/2 szklanki jogurtu naturalnego
- 1 jajko
- płynny lukier (z cukru pudru, olejku pomarańczowego i wody)
Połącz mąkę z sodą, przyprawą do szarlotki, zmieloną przyprawą do dań słodkich, kandyzowaną skórką i migdałami. Miód połącz z olejkiem pomarańczowym, jogurtem i jajkiem. Wmieszaj suche składniki. Przenieś na dużą blaszkę i piecz w 180°C ok. 20 minut.
Po lekkim przestudzeniu polej wierzch dość płynnym lukrem przygotowanym z cukru pudru wymieszanego z wodą i olejkiem pomarańczowym.
Możesz też pierniczki miodowe przełożyć powidłami i/lub Nutellą.








trochę inne niż zwykle i to mi się w nich podoba 😉